Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
94 posty 103 komentarze

In Nomine Veritatis.

Kasper Gondek - Obiektywna rzeczywistość - Rozum - Własny Interes, Egoizm - Kapitalizm

Zrównoważony rozwój Szczęścia Narodowego Brutto.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Socjal-ekonomiści z uporem maniaka twierdzą, że jeśli osobnik A ma 2 jabłka, a osobnik B ma jabłek 6, to jest to sytuacja mniej korzystna z punktu widzenia całości, niż gdyby obydwaj mieli jabłek 4.

Wielu w historii było bandytów zagrażających całej Cywilizacji Łacińskiej, trudno jednak znaleźć ludzi szkodzących bardziej niż socjaliści zrzeszeni po II Wojnie Światowej w rozmaite organizacje ponadnarodowe, stojące rzekomo na straży ładu i pokoju na świecie.
W filmie Adwokat Diabła Al Pacino stwierdza, że cały wiek XX należy do szatana, z czym trudno się nie zgodzić, bo działania wspomnianych wcześniej organizacji ponadnarodowych jeśli miały jakąś inspirację to tylko z piekła rodem. Prym w tworzeniu ideologii internacjonalnego nowe świata miał niegdyś Klub Rzymski – organizacja zrzeszająca rozmaitych naukowców, polityków czy ludzi biznesu, którzy niczym Al Gore broniący Ziemi przed globalnym ociepleniem, walczyli, za niemałe pieniądze, tworząc teorie tak odległe od rzeczywistości, że tylko Hegel, na trzeźwo, mógłby je zaakceptować.
Jedną z tych ideologicznych bredni była tzw. teoria zrównoważonego rozwoju, obecnie przewodnia myśl ekonomistów, zakładająca konieczność kontroli gospodarczo – ekologicznej świata w celu zaspokajania potrzeb obecnych pokoleń i nieumniejszania szans pokoleń przyszłych na potrzeb tych zaspokajanie. Błąd w rozumowaniu jest już na samym początku, bo teoria ta opiera się na założeniu, że świat stoi w miejscu, nie ma rozwoju, nie ma postępu, a jedyne co osiągnąć należy to możliwość wegetacji ludzkości jak najdłużej jest to możliwe. Trudno więc nazwać to faktycznie „zrównoważonym rozwojem” gdy o rozwoju żadnym nie może być tutaj mowy. Problem w tym, że brak postępu, z założenia, stał się efektem pracy socjalistów, którzy aby wprowadzić „zrównoważony rozwój” blokują jakikolwiek progres na świecie.
Sama teoria skupia się na następujących sprawach, po pierwsze: dbaniu o najbiedniejszych; po drugie: narzuceniu ograniczeń rozwojowych, tak, aby surowce nie wyczerpały się zbyt szybko.
Cytując wikipedię: „Zrównoważony rozwój oznacza, że wzrost gospodarczy prowadzi do zwiększania spójności społecznej (w tym m.in. zmniejszania rozwarstwienia społecznego, wyrównywania szans, przeciwdziałania marginalizacji i dyskryminacji) oraz podnoszenia jakości środowiska naturalnego, m.in. poprzez ograniczanie szkodliwego wpływu produkcji i konsumpcji na stan środowiska i ochronę zasobów przyrodniczych.”
Nie ma chyba ludzi bardziej ograniczonych w kwestii algebry jak socjal-ekonomiści, którzy usiłują udowodnić, że aby uzyskać rozwój należy „zmniejszać rozwarstwienia”. Z uporem maniaka twierdzą, że jeśli osobnik A ma 2 jabłka, a osobnik B ma jabłek 6, to jest to sytuacja mniej korzystna z punktu widzenia całości, niż gdyby obydwaj mieli jabłek  4 . Choć nikt jeszcze nie udowodnił wyższości takiego rozumowania nad tradycyjną (więc pewnie przestarzałą) doktryną rachunków matematycznych, to w myśl Goebbelsowskiej zasady, że kłamstwo powtarzane tysiąc razy stanie się w opinii publicznej prawdą, przyjęło się to w końcu jako pewnik.
Dopuściłbym się jednak niemałego zaniedbania, gdybym nie wspomniał, że teoretycy współczesnej pseudo-ekonomii, na potrzeby reprezentowanej ideologii, nie zbierają argumentów. Nie ma to jednak nic wspólnego z jakimikolwiek wyliczeniami i przypomina raczej desperackie ratowania chorego przez znachora poprzez włożenie go do pieca na trzy zdrowaśki – to już nie jest nauka tylko czary! Jednym z bardziej tajemniczych wskaźników ekonomicznych jest Szczęście Narodowe Brutto (sic!) a istnieje także np. SLI -
Satisfaction with Life Index. Rozwój poszczególnych państw jest więc mierzony np. wedle równości płci, życia wspólnotowego (zmienna ta otrzymuje wartość 1, jeśli kraj ma wysoki wskaźnik uczęszczania do kościoła albo członkostwa w związkach zawodowych; w przeciwnym razie zero – źródło: wikipedia) czy ilości rozwodów na 1000 mieszkańców.
A mówi się, że średniowiecze to ciemna epoka zabobonów…

Kasper Gondek, Junta.pl

 

KOMENTARZE

  • @Autor
    Najbardziej i do tego bez wysiłku można się wzbogacić na pomocy biednym.
    Dlatego też współczesne socjal-demokracje tak bardzo dbają o to, aby istniał szeroki margines ubóstwa.
    Jeśli nawet to ubóstwo jest niemożliwe ze względu na społeczeństwo, które będąc pracowite nigdy do takiego stanu nie pozwoli doprowadzić, to wtedy kapitaliści polityczni rozwiązują problem w ten sposób, że ściągają znaczną liczbę biednych emigrantów, którym oczywiście trzeba pomagać:)))

    Pozdrawiam.
  • KacperG z uporem maniaka twierdzi, iż
    Socjal-ekonomiści z uporem maniaka twierdzą....

    szkoda czasu na czytanie insynuacji.
  • OK. autor 5*****
    http://kasper-g.neon24.pl/post/99727,zrownowazony-rozwoj-szczescia-narodowego-brutto
    Dopuściłbym się jednak niemałego zaniedbania, gdybym nie wspomniał, że teoretycy współczesnej pseudo-ekonomii, na potrzeby reprezentowanej ideologii, nie zbierają argumentów. Nie ma to jednak nic wspólnego z jakimikolwiek wyliczeniami i przypomina raczej desperackie ratowania chorego przez znachora poprzez włożenie go do pieca na trzy zdrowaśki – to już nie jest nauka tylko czary!
  • Tekst jest z gatunku mało ładnych.
    Bo od strony moralnej postulowanie czym więcej biedy, tym zdrowiej ekonomicznie, to już jest mocne. Autor z pewnością zakłada że biedni to będą inni, a on będzie rasą panów. No nie życzę powodzenia, ale nie chciałbym oglądać żałosnego przedstawienia, gdy autorowi noga się powinie.
    Jest ten tekst od początku propagandową manipulacją. Bo ...

    "Socjal-ekonomiści z uporem maniaka twierdzą, że jeśli osobnik A ma 2 jabłka, a osobnik B ma jabłek 6, to jest to sytuacja mniej korzystna z punktu widzenia całości, niż gdyby obydwaj mieli jabłek 4."

    ... nie o takie rozpiętości dochodów ( i majątków) chodzi (Autor nie wie, czy nas celowo oszukuje? ). Chodzi o rozpiętości na poziomie 1:100, 1:200, itd. Biedni wtedy wypadają z obiegu cywilizacyjnego, bo ich nie stać. Bogaci mają tyle, że im starczy do końca życia, i nawet ich dzieciom, więc tracą zainteresowanie pracą i rozwijaniem gospodarki. I żyją w luksusach, wytwornie, lekko i pasożytniczo (to zresztą znany standard w krajach III świata przed rewolucjami socjalistycznymi/komunistycznymi). Najbogatsi zamiast pożyteczną pracą, zajmują się zablokowaniem dostępu biedocie i średniakom do ich luksusowych pozycji. A to już nawet nie tylko III świat, to obecne USA (znane z dużej rozpiętości dochodów) które zlikwidowały już klasę średnią i wchodzą w okres permanentnych kłopotów i gospodarczego upadku.
    W każdym razie, wszystkie przypadki szybkiego rozwijania gospodarki związane są z relatywnie małymi rozpiętościami dochodów.
    Koniecznie trzeba obalić mit cudownie samodzielnie pracującego cudownego kapitału, jako teorię paranaukową ( nawet liberalni ekonomiści tak nie twierdzą, gadają tak propagandyści ). Są trzy/cztery czynniki produkcji (praca, ziemia, kapitał i innowacje). Najważniejszymi są praca i innowacje. Tak praca robotnika na linii, jak też kierownika, czy prezesa. Natomiast z tego że ktoś zgromadzi bardzo dużo kasy, i nazwiemy to ładnie kapitałem, nic jeszcze nie wynika. Ten kapitał tak zaraz samoistnie się nie rozmnoży, kapitał sam się nie pomnaża.
  • @autor
    To są podłe insynuacje.
  • @vortex 10:49:33
    Z gatunku mało ładnych, a wręcz obrzydliwych, jest z pewnością twierdzenie, że bogatego można OKRAŚĆ żeby dać biednym. I równie paskudne moralnie jest zabieraniu ludziom wolnej woli i zakazywanie im swobodnego dysponowania własnym majątkiem. I na koniec - czymś już do granic niemoralnym i całkowicie niedopuszczalnym jest "wyrównywanie" - równości nie ma, nie było i jeśli Bóg zlituje się nad światem i nie dopuści komunistów (takich jak Pan) do pełnej władzy, to nie będzie!
  • @Jan Szczepanik 12:52:56
    Nie ma Pan racji.
  • @KasperG 13:10:01
    A ja coś pisałem o odbieraniu? Nie pisałem.
    Ważniejsze jest, aby różne męty i szumowiny nie dostały możliwości bicia łatwej kasy kosztem reszty społeczeństwa. Czyli oczywistego pasożytowania na zasobach, których nie wytwarzają, ani nie dostarczają.
    Bo niech oni sobie na Saharę pojadą i tam robią swoje złote. No tak, tam można tylko piasek ukraść, co to za interes? No, można by fabrykę jakąś postawić, ale ludzi niewielu, a do tego państwo ich nie wykształciło, żaden interes z takimi dzikimi (oczywiście złoty biznesmen nie jest frajer, żeby sam kształcić ludzi). A jeszcze niski poziom bezpieczeństwa, państwo nie zadbało. I dróg nie ma, państwo nie zadbało. No ale rutynowo narzekamy na państwo i wysokie podatki. No, ale może by sam biznesmen dzielny stanął przy maszynie i sam produkował? Co on jakiś frajer, przecież to nie o to chodzi. Chodzi o przetworzenie zewnętrznych zasobów w zyski, bez troski o odtwarzanie tych zasobów, czyli za darmo, no może za ułamek kosztu ich odtworzenia.
    Z tej perspektywy pojawia się dobre pytanie - skąd w Polsce kilkadziesiąt tysięcy ludzi o ogromnych dochodach? Na czym polega ich biznes i talent? Czy aby nie na zręczności w okradaniu otoczenia?
    A co? Może tacy innowacyjni są? A kraju w którym przestało się już praktycznie cokolwiek patentować? Opracowują mnóstwo nowych technik i technologii ci geniusze biznesu (o dochodach po 100 tys. na miesiąc), tylko nie patentują???
    To typowy model światowej biedoty. Dobrze widać to choćby na Sycylii, grupa bezwzględnych cwanych bandziorów trzymających w potrzasku biedną resztę i robiących bajeczne fortuny na okradaniu tej biedoty z resztek. Jakoś w krajach, które naprawdę stawiają na rozwój techniki, technologii i organizacji (a więc dbają o zdrowy rozwój gospodarki, o adekwatność dochodów do rzeczywistego wkładu w wytwarzanie bogactwa), a więc w tych krajach nie jest łatwo zrobić dużą fortunę (takie fortuny to są absolutnie wyjątkowe przypadki). Takie wystrzałowe fortuny, to specjalność dzikich, prymitywnych, i często radykalnie liberalnych krajów, jak Polska dla przykładu.
    Jak ktoś oglądał filmy o mafii, to pewnie zwrócił uwagę, że gangsterzy bardzo nie lubią związków zawodowych. Dokładnie tak jak korwiniści, bo to jest dokładnie taki sam element od strony mentalnej.
  • @vortex 13:57:24
    A Sycylia jest o tyle dobrym przykładem, że tamtejsze ekscesy miały miejsce przy realnym braku państwa. Tam przez dziesiątki lat wpływ państwa Włoskiego był żaden. Tam mogliśmy obserwować, jak wygląda ta mityczna Human action naprawdę, gdy się tylko uwolni ją od wpływu tego okropnego państwa.
  • @KasperG 13:10:01
    Komu odpisujesz? Co to jest vortex? Nie widzę w ogóle takich komentarzy. Czy coś tracę?
  • @vortex 13:57:24
    Gangsterzy mogą nie lubić związków zawodowych, bo to konkurencja. Związki zawodowe to takie same gangi, tyle, że działające zgodnie z ustanowionym prawem. A któż z bandytów nie zazdrościłby osobom które za wymuszenia, groźby, czy inne przestępcze metody nie ponoszą żadnej odpowiedzialności?
  • @KasperG 14:36:53
    To żart. Kryminaliści rutynowo gardzą zwykłymi ludźmi co ciężko pracują, uważając ich za frajerów do oskubania, toż w Polsce jest to samo. Związki zawodowe frajerów do oskubania bronią przed skubaniem, i dlatego są w pewnych środowiskach nie lubiane.
    Ciekawe że w krajach, gdzie skubanie frajerów jest mało akceptowane kulturowo i prawnie, w tych krajach nie słychać narzekań na związki zawodowe. Takim krajem są Niemcy choćby, biznes solidnie pracuje, solidnie pracują pracownicy najemni, i wszyscy starają się w miarę uczciwie podzielić wypracowanym. Konfliktów przy tym niewiele, bo nie ma wielu powodów, pracownicy najemni dobrze wiedzą, że jadą z biznesem na jednym wózku.
    Ale w takiej Polsce w której spora część biznesu zachowuje się jak w kraju okupowanym jest mnóstwo powodów do konfliktów, ludzie muszą się bronić przed wyrafinowanymi formami świadomego i ZAPROGRAMOWANEGO bandytyzmu ze strony wielu pracodawców.
    A że nie muszą u nich pracować? Nie muszą, i bardzo wielu już uciekło z Polski na zachód, to jest to genialne liberalne rozwiązania, Polska znika. Tam już może być 5, albo i więcej milionów Polaków. Ja widzę jak z okolicy znikają ludzie, miliony uciekają z liberalnego kraju słabych związków zawodowych do krajów normalnych, gdzie interesy obydwu stron są zrównoważone.
  • @vortex 13:57:24
    brawo, sam lepiej nie potrafiłem ująć.
  • @vortex 14:56:29
    ogólnie Pana komentarze bywają upierdliwe ale teraz pokazał Pan klase przyznam ze art, przysłowiowego funta kłaków nie jest wart, a merytorycznie rozjechał Pan autora całkowicie ale pozostają jemu i jemu podobnie rozumujących pewne kwestie, tylko obelgi i zaczepki. Prawda jest taka że Polska to jedna wielka patologia niemal juz w każdym aspekcie. Jak się komuś chce poszukać to ze zdziwieniem odkryje że w krajach gdzie są związki, wysokie podatki, twarde prawo pracy, karne, podatkowe mimo tego te kraje rozkwitają. Nikomu tam nie przyjdzie do głowy odrąbać rekę i próbować zabić pracownika bo smiał się upomnieć o swoja wypracowaną wypłate. Ale to trzeba mieć troche rozumu. A to co opisano to przepis na zapaść i kraj trzeciego świata i patrzac jak wyglada sytuacja w Polsce to sie sprawdza.
  • @zwyczajnie normalny 01:20:43
    Tak na koniec, żeby było weselej przeczytaj moje komentarze pod tym tekstem.

    http://kasper-g.neon24.pl/post/99745,cos-sie-ruszylo

    Ale jestem bardzo zadowolony z tej roboty, choć to podobno upadek dla magistra (ostatnio jakiś nieznajomy nieco pijany młodzieniec mi o tym powiedział tak że mi trochę współczuje, był życzliwy, ale widać ludzie wiedzą).
    Robię dla ludzi coś konkretnego co im służy, i dobrze. I bardzo mi to odpowiada. Gdybym został księgowym mafii, jeździłbym mercedesem. Tylko po co mi mercedes? Po co?
  • @vortex 01:47:20
    Tak, robisz Pan dla ludzi masę pożytecznych rzeczy - np. propagujesz Pan socjalizm w najczystszej postaci (choć nazwany pewnie społeczną gospodarką rynkową) - a oto przykłady tej działalności: Narzekasz Pan, że biznesmeni nie pracują przy maszynach w fabryce. A ja narzekam, że robotnicy w tę fabrykę nie zainwestowali pieniędzy, nie zaryzykowali majątku, nie poświęcili nerwów, czasu i zdrowia na rozwinięcie firmy. czyje ryzyko tego zysk - tak mówi Prawo Rzymskie (którego Pan jako socjalista z pewnością nie znosisz).
    Na dodatek napisałeś Pan, że Polska to kraj liberalny... Warte śmiechu, kraj w którym jest podatek np. dochodowy, biurokracja, brak wolności osobistej, w którym istnieją koncesje i ograniczenia w wejściu i utrzymaniu się na rynku dla przedsiębiorców, w którym rodzice sami nie mogą decydować np. o tym czy i ew. kiedy posłać dziecko do szkoły itd. bo NAD WSZYSTKIM CZUWA PAŃSTWO. Liberalizm... Kpina. Albo Pan nie znasz definicji, ale jesteś Pan łajdak który celowo wprowadza innych czytelników w błąd. W pierwszym przypadku - najpierw Pan wróć do klasycznych definicji pojęć a dopiero potem komentuj moje wpisy; w drugim - łajdaków jest wielu, psy szczekają, karawana jedzie dalej.
  • @KasperG 07:58:20
    Co Ty człowieku,ze ślepym o kolorach chcesz rozmawiać.Szkoda czasu i atłasu.

    Pozdrawiam
  • @KasperG 07:58:20
    polecam Panu kraj wymarzonej wolności tak już taki istnieje. Prosze wyjechać do Somali, jest to Pana spełnienie po tekscie jak sądze i komentarzach. Tam ma Pan całkowitą wolność i podobnie kombinujących jak Pan. Sa tylko pewne niedogodności ale w imie wolności zapewne pan je zniesie. Trzeba być swietnym zabijaką żeby nie zarombali na mieście albo mieć kase na ochronę przed innymi fanami wolności. Nie musi Pan tam płacic tych cholernych podatków no ale trzeba mieć kase na swoją ochrone, jak obstawiam wiecej to kosztuje niz te podatki ale co tam, jest wolność. Jest też wolność przedsiebiorczości, mozna zalożyć działalność wystarczy kalach w prostej formie. Niestety to mają obecnie już wszyscy czyli trzeba sie rozwijać , wystarczy mała łódź motorowa albo wieksza. Kilku debili coby duzo nie kombinowali. Ale jak ma pan kapital lepiej zatrudnić kumatych i można dorabiać na morzu. Wystarczy wyplynąć postraszyć, można skroić nawet statek. Ale uwaga na tym samym morzu też sa inni fani wolności i czasami bywa ze pomimo iz placą podatki to maja lepsze zabawki. Np Rosjanie , w imie tej wolności potrafia na dzien dobry albo w celu pokazania ze sa bardziej wolni wystrzelic rakiete, torpede ale najczesciej odpalaja artylerie. I obstawiam ze nie osiagnie pan wiekszych sukcesow niz rosyjscy , koreanscy fani wolności na morzu Ale próbować pan może :)

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

ULUBIENI AUTORZY